wedrowiecirumak
wedrowiecirumak.blog.interia.pl








Statystyki
Liczba osób które odwiedziły mojego bloga:
 
2951
Liczba osób które skomentowały mojego bloga:
 
375
Liczba osób które wpisały sie do Ksiegi Gosci:
 
5
O mnie
wedrowiecirumak
Słówko o mnie
Zobacz mój profil
Księga gości
 
<< Luty 2012
PonWtŚrCzwPiąSobNie
12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
272829
Archiwum
Rok 2012
Luty
Styczen
Rok 2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2010
Grudzień
Listopad
Notki
niedziela, 01 styczeń 2012, 10:01 PRAGNIENIA WĘDROWCA.
 Plany Wędrowca na ten Rok...ruszyć w Polskę.Pokonać tysiące kolometrów i wrócić szczęśliwie.Miniony Rok był sprawdzianem sił Wędrowca.Pokonał Wędrowiec bowiem ponad 1000 km i wie,że pokonać może więcej.Tak więc trzymajcie kciuki,bowiem 50-letni Wędrowiec ma zamiar odwiedzić wiele miejsc a może i kogoś z Was?Wszyskim Wędrowiec życzy wspaniałego Roku...

Wędrówką życie jest człowieka...

piątek, 30 grudzień 2011, 09:52 50 LAT WĘDROWCA....
 Dziś i Wędrowiec kończy 50 lat...Jako Wędrowiec,życzę sobie
  wielu wspaniałych podróży,już w przyszłym roku.Pragnę ruszyć na swoim Rumaku i zwiedzić trochę Polski,to będzie mój prezent na 50-te urodziny.Pragnę spotkać w tej podróży,wielu wspaniałych ludzi...

środa, 07 wrzesień 2011, 19:00 BY SPEŁNIĆ MARZENIA...CZYLI 1033 KM...CZĘŚĆ I I I...
 Dojeżdżałem do Rodziny w Hrubieszowoie...

Już jestem u Rodziny...sobie rozmawiałem...

po rozmowie i gościnie ruszyłem w dalszą drogę...pomnik w Hrubieszowie...

i piękny Kościółek...

Hrubieszów...moje miasto...piękne...w nim się urodziłem...

w tej restauracji...prawie 30 lat temu...oj się działo...nie było jeszcze hotelu...oj wróciły wspomnienia...

opuszczając Hrubieszów...spotkałem jeszcze ten pomnik...

w tej Cukrowni pracowałem w 1982-3 roku...

Osiedle w Werbkowicach gdzie mieszkałem...pracując w Cukrowni...

niestety byłem tylko tam przejazdem...zbyt mało czasu miałem...

Kościółek na wzgórzu w Werbkowicach zbudowny po moim wyjeździe...

a to już noc nadchodziła...noc w mojej pięknej Krainie...

a to miejscowość w której mieszkałem...niestety nie byłem tam w tym roku,ale w następnym pojadę...

a w tej miejscowości brałem I komunię świętą...

i już wróciłem do miejsca gdzie nocowałem...

a to moja kolacja...Pierogi Ruskie zrobione przez Beatkę i śmietana z Krasnystawu...pycha...

jak godzina wskazuje...późno się zrobiło,wiec opowiedziałem dzieciom bajkę...sam wymyśliłem,,,
a na drugi dzień na śniadanie były Gołąbki...zrobione przez Anię...pycha...

po czym się pożegnałem ze wspaniałą Rodziną i udałem sięmożna by powiedzieć w drogę powrotną...do domu...

drogami polnymi po których jak byłem nastolatkiem jechałem na nartach...

w tej miejscowości mieszkał mój Tata,oraz mój Dziadziu i moja Rodzina...odwiedziłem ten dom w którym mieszkali...

a to podwórko...i Koń...

i tu jeszcze dwa...

po krótkiej rozmowie ruszyłem dalej,tam gdzie mieszkał jeden z braci mojego Taty...a teraz mieszkają Kuzyni...

odwiedziłem jednego z nich...po jakimś czasie ruszyłem na Lublin...to droga już za Zamościem...

zatrzymałem sie na chwilę by coś zjeść i zadzwonić do kogoś,bo w Lublinie miałem Kogoś szczególnego odwiedzić...

a to boczna droga do Lublina tuż przy trasie...parę km...i ograniczenie prędkości do 30 km/h...niestety droga lekko z górki i jecjałem 50 km/h

i wreszcie upragniony Lublin...

w tym miejscu czekałem na przyjazd Kogoś szczególnego...byłem zaproszony do nich...odwiedziłem w Lublinie Moja ulubiona Żabkę i Jej wspaniałą...część...Rodzinę...

o pólnocy równo ruszyłem do domu...miałem do pokonania ponad 300 km...Oczywiście chcieli mnie zatrzymać do rana ale postanowiłem jechać...


Niestety nie mam zdjęć nocnych,,,po przejechaniu jakieś 40 km zepsuło mi sie awaryjne światło w rowerze i musiałem przez godzine jechac bez świateł...zatrzymałem się w hoteliku a po 3-4 godzinach ruszyłem dalej...to juz kilka godzin jazdy miałem za sobą...

słońce grzało mocno i było ponasd 30 stopni...dojechałem do granicy województwa tego...

i takie miejsca były...

i kościółek...

a to widok Sandomierza z góry...

a takim uśmiechem mnie Sandomierz przywitał...

i jeszcze widok Sandomierza...

niestety nie byłem w centrum,może kiedyś...

po Sandomierzu był Pacanów...

a to sam Koziołek na polu...

miejsce przed Pacanowem...

nie mogło braknąć pięknej Kobiety...z Pacanowa...

a to sam Wieli Koziołek Matołek...pilnuje Pacanowa...w samym środku...

a to juz dzień się kończył...

ta biała plamka to słońce schowane za chmurami...

spotkałem też jezioro...

ktoś siano utopić chciał ale sobie pływało...

i Łabędzie też były...zdjecie przybliżone...

a to już piękny zachód słońca...

ostatnie zdjęcie tego dnia...ciemno sie robiło...do domu daleko...ale latarkę zakupiłem...Po jakimś czasie otrzymałem sms...od Agatki,że u Niej burza,mocny wiatr i leje...a ja miałem ciszę...i gwiazdy nad głową...niestety nie długo...miałem wrócic do domu około północy,ale to wszystko co mi napisała Agatka mnie spotkało...opisałem to na  blogu z wierszami...

a to ostatnie zdjęcie ...droga do domu...jakieś 3 km...można zauważyć...pierwsze zdjęcie zrobiłem o godz...6-02 i to ostatnie również o godz...6-02...i nie celowo,a przypadkowo...wyjechałem we wtorek rano a wróciłem w niedziele rano...1033 km w ciagu 54,5 godziny...samej jazdy...TO WSZYSTKO Z TEJ PODRÓZY...W PRZYSZŁYM ROKU ZROBIE WIĘCEJ KM...


2010-ROK...

PODRÓŻE WĘDROWCA...

25.09.2010.R.KNURÓW
128 KM.6 GODZ.30 MIN.


09.10.2010.R.KRAKÓW
140 KM.7 GODZ.

23.10.2010.R.OPOLE
222,5 KM.10 GODZ.30 MIM.

30.10.2010.R.WADOWICE
158,5 KM.7 GODZ.40 MIN.

10.11.2010.R.CZĘSTOCHOWA
134,5 KM.6 GODZ.25 MIN.

2011-ROK...

01.05.2011.R.WADOWICE
141,5 KM.7 GODZ.15 MIN.

07.05.2011.R.OŚWIĘCIM
94 KM.4 GODZ.45 MIN.


14.05.2011.R.CZĘSTOCHOWA
127,5 KM.6 GODZ.

21.05.2011.R.DOOKOŁA POGORII
40 KM.3 GODZ.

23.07.2011.R.GDZIEŚ ZA OPOLEM
285,5KM.15 GODZ.30 MIN.

13.08.2011.R.CZESTOCHOWA
127,5 KM.5 GODZ.50 MIN.

23.08.2011.R.ZAMOJSZCZYZNA
1033 KM.54GODZ.3O MIN.

31.08.2011.R.CZĘSTOCHOWA
127,5 KM.5 GODZ.55 MIN.

Zobacz serwisy INTERIA.PL